Klienci często pytają mnie, czy możecie zrobić matowe czarne wanny zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz. Moja odpowiedź brzmi: możemy, ale nie robimy. Zwłaszcza podczas Targów Kantońskich, wielu klientów pyta mnie o to, a nasza odpowiedź brzmi: nie. Dlaczego więc?
1. Wyzwania związane z konserwacją
Matowe powierzchnie są mniej odporne na plamy, zacieki i osad z mydła niż powierzchnie błyszczące. W szczególności czerń uwydatnia pozostałości twardej wody lub środków czyszczących. Z czasem utrzymanie nieskazitelnego wyglądu matowo-czarnego wnętrza może stać się żmudnym zadaniem dla właścicieli domów.
2. Kwestie trwałości
Wnętrze wanny jest narażone na ciągłe działanie wody, szorowanie i sporadyczne uderzenia. Matowe wykończenia, choć stylowe, są często bardziej podatne na zarysowania i zużycie niż błyszczące, emaliowane powierzchnie. Takie niedoskonałości są szczególnie widoczne na czarnych powierzchniach.
3. Bezpieczeństwo i widoczność
Błyszczące, białe lub jasne wnętrza poprawiają widoczność, ułatwiając wykrycie brudu, pęknięć i potencjalnych zagrożeń. Matowa czerń pochłania światło i tworzy przyciemnione otoczenie, co może zwiększać ryzyko poślizgnięcia się lub przeoczenia uszkodzenia.
4. Czynniki estetyczne i psychologiczne
Wanny to przestrzenie relaksu, a jaśniejsze kolory przywodzą na myśl czystość, spokój i przestronność. Czarne wnętrza, choć efektowne, mogą wydawać się ciężkie lub ciasne, odwracając uwagę od spokojnej atmosfery, której większość ludzi poszukuje w swoich łazienkach.
5. Równowaga projektowa
Strategiczne zastosowanie matowej czerni – na zewnątrz wanny lub jako akcent – tworzy ciekawy efekt wizualny bez uszczerbku dla funkcjonalności. Projektanci często polecają to podejście, aby uzyskać elegancki wygląd bez wad.
Podsumowując, choć matowa czerń ma swój urok, praktyczność ma priorytet przy projektowaniu wnętrz wanien. Priorytetem jest łatwość czyszczenia, trwałość i komfort użytkowania, co gwarantuje, że wanna pozostanie funkcjonalna i estetyczna przez długi czas.
Czas publikacji: 12 marca 2025 r.
